Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypieki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 maja 2014

763. 764. 765. Znowu trochę zaległości

 jaglane brownie, pieczywo chrupkie kukurydziano- ryżowe z chrzanowymi roladkami z szynki, jajkiem na twardo, solą himalajską i chilii, ogórek, truskawkowe smoothie




 jaglane brownie z orzechami, twarożek z nerkowcami, morwą białą, jagodami goji


Ale się stęskniłam za twarożkiem i ( nie) stety uległam. Brzuch jak to brzuch, niestety, ale ten smak *.* A jaglane brownie znowu zniknęło w nieznanych okolicznościach :D Wyszło za mało słodkie, ale i tak zjadłam (sama )prawie całe :D Został kawałek, mały kawałek. Nowe uzależnienie? I trufle fasolowe! Kolejną porcję robię jutro, są coraz pyszniejsze, uwielbiam je! :) 
Dziś wstawiam takie miksy z ostatnich dni :) Nic ciekawego, ale prosto i pysznie :) 





truskawkowe smoothie, chrupkie z szynką i jajkiem na twardo, fasolowe trufle a'la ferrero rocher

środa, 23 kwietnia 2014

757. 20 lat minęło...





jaglane brownie z orzechami, serek wiejski z jogurtem, morwą białą, nerkowcami, migdałami, miechunką i poppingiem amarantusa, kawa


 ... jak jeden dzień! :D No i koniec jedynki z przodu. Na razie różnicy nie wyczuwam, zobaczymy jak będzie dalej :) Moim zdaniem każdy wiek ma swój urok, trzeba korzystać z niego garściami niezależnie czy mamy 10, 20 czy 40 lat :) Śniadanie zwykłe, dojadam ostatnie kawałki wypieków, które muszę powtórzyć na dniach! Ale tak lubię. Nie miałam ochoty nawet na naleśniki. Ostatnio prosto, szybko i pysznie- takie poranki wybieram :D

Długo zastanawiałam się czy wstawić tutaj moją małą/ dużą metamorfozę... i dziś pomyślałam, że może trochę pasuje do tego dnia. Nie mam tutaj zdjęć z różnych okresów, ale zmiana jaką przebyłam w ciągu ostatnich trzech lat jest dość spora. Jako dziecko nie byłam pulpetem, byłam normalną dziewczynką z włosami do pasa i uśmiechem na twarzy. Jednak już w gimnazjum budowa ciała zaczęła się trochę zmieniać. Nigdy nie zwracałam uwagi na to co jem, jadałam słodycze, chipsy, słodkie napoje, ale też normalne domowe obiady, robione przez mamę- chyba jak każde dziecko. Pewnego dnia, po wizycie sąsiadki, która opowiedziała o pewnej diecie ( może nie będę mówiła po imieniu.. ), jak ona chudnie itd. postanowiłam wziąć się za siebie i spróbować. Tyle, że ona wytrzymała na niej kilka dni, a ja dość długo- mam ciężki charakter, jak sobie coś postanowię to dążę do tego i tak musi być. Niestety zniszczyła mi zdrowie. Nad jeziorem ( zdjęcie poniżej- ok. 2 lata temu ) wyglądałam okropnie. Żebra na wierzchu, kościste ramiona, zapadnięta buzia.. Teraz jak patrzę jestem przerażona, wcześniej myślałam, że nie jestem jeszcze chuda o.o Na szczęście opamiętałam się w porę, bo gdybym jeszcze ciągnęła tak z miesiąc czy dwa, mogłoby skończyć się to dużo, dużo gorzej. Na szczęście miałam duże wsparcie u rodziców. Wyniki zaczęły się poprawiać, co mnie bardzo cieszyło. Budowa ciała też zaczęła się poprawiać,  musiałam zwiększyć masę, miałam taki warunek. W głowie oczywiście nie działo się dobrze, bywały gorsze i lepsze momenty. Przytyłam trochę,  nie ćwiczyłam za dużo, nie miałam jeszcze takiego pojęcia, byłam trochę zagubiona. Znowu coś zaczęło mi przeszkadzać, tu za dużo, tu nie tak... ale teraz już z głową! Treningi siłowe połączone z cardio to moje zdrowe uzależnienie. Oczywiście zdrowe odżywianie również... Z biegiem czasu zauważa się swoją głupotę i rozumie błędy. Teraz postawiłabym oczywiście na zdrowe odżywianie i sport- na szczęście teraz te dwie wartości towarzyszą mi na co dzień.
Po ograniczeniu glutenu mój brzuch również wygląda dużo lepiej. Odkryłam to, że jestem alergikiem, zmieniłam też nieco swoje odżywianie, jeszcze na bardziej zdrowe ( nie jem słodkich jogurtów, kupnych "zdrowych" batoników musli czy coś w tym rodzaju, stawiam na naturalne produkty ) co widać po zdjęciach teraz z kwietnia, a trochę starszych z listopada i grudnia. Oczywiście jeszcze bardzo długa droga do moich efektów, jakie chciałabym uzyskać, ale niestety nie da się tak szybko odbudować tego co straciło przez jakiś okres czasu. Jakieś zarysy mięśni są. Myślę, że nie jest najgorzej, pracuję dalej. Najważniejsze, że sprawia mi to ogromną przyjemność, dzień bez treningu to dzień stracony- oczywiście może przejść to też w drugą stronę, stać się takim chorym uzależnieniem. Nie chcę do tego doprowadzić, po prostu jest to moją pasją, stylem życia. Kiedy jestem chora, mam gorszy dzień czy brak sił, odpuszczam trening, umiem odmówić ( oczywiście rzadziej, ale umiem! :)) ).
Uff, chyba to wszystko z czym chciałam się podzielić, mam nadzieję, że nie przyjmiecie tego jako chwalenia?czy żalenia, po prostu chciałam się tym podzielić. Dopiero teraz, bo kiedy zaczynałam prowadzić bloga, wychodziłam z tej obsesji- blog dał mi wiele, na prawdę. Nie lubiłam o tym mówić, nigdy. Chyba musiałam dorosnąć do tego momentu.. ;)  To również dzięki Wam udało mi się być znowu normalną dziewczyną :) To dużo lepsze niż psycholog, z którym na szczęście nie miałam do czynienia :)


( Mam nadzieję, że miesiące/lata są w miarę czytelne :) )
Tylko brzuch, może wstawię też kiedyś więcej zmian :)

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

754-6. Trochę zaległości...

 piątkowe: omlet z serkiem, truskawkami i cynamonem



 wczorajsze: święconka

Oczywiście reszta u Dziadków i Cioci :) Dużo pysznego, Wielkanocnego jedzenia. Domowo, rodzinnie i w miarę ciepło, choć pogoda niezbyt dopisywała. 
Za to dzisiaj jest pięknie! Oblane wodą? :) Ja byłam cała mokra :D Rodzinka zjechała się na chwilę, laliśmy się wodą jak za czasów dzieciństwa... ciepło i słonecznie :) 
A na Wielkanoc upiekłam jaglane ciacho a'la brownie- bardzo dobre, oraz mocno kakaowe kulki. Smakują podobnie jak hmm...  ferrero rocher- coś mają z tych kulek :)... ale nie zgadniecie z czego się składają. Głównie z... białej fasoli! :) A smakują na prawdę obłędnie. Zrobiłam z 1,5 porrcji, ale jeszcze dorobię na dniach. Fasola, kakao, gorzka czekolada, słodzidło, kawałki orzechów i mamy pyszne trufelki, otoczone w wiórkach kokosowych ♥ Zakochałam się, na prawdę :D Mama zrobiła sernik  ( niestety z rodzynkami, ale podjadłam u babci ) i kilka innych ciast. Upiekłyśmy schab, dwa rodzaje pasztetów, dwie sałatki, jajka, barszczyk. Niby niewiele, ale wystarczająco, bo i tak zostało :) Nie objadłam się, jadłam z głową, aby nie umierać na drugi dzień z powodu żołądka. Było zdrowo i pysznie, tak jak lubię najbardziej :) 
Dzisiejsze po śniadaniowe pyszności poniżej :) Przed był jeszcze domowy chlebuś, pasztet i schab oczywiście z dodatkiem ćwikły, którą mogę jeść słoikami! : ) 



jaglane ciasto a'la brownie, czekoladowe trufle z białej fasoli


Dopiero dziś to wszystko ogarnęłam, wcześniej zupełnie nie miałam czasu na komputer itd. Od jutra zaczyna się malowanie. Mam nadzieję, że szybko pójdzie, chociaż pomieszczeń jest sporo. Na szczęście mój pokój jako pierwszy zostanie odświeżony. Kolor trochę się zmieni, oby wyszło ładnie :) Dlatego mogę znowu pojawić się za kilka dni z nawałem zdjęć.. albo i nie.. Właśnie..chciałam jeszcze powiedzieć, że śniadań, które nagminnie się powtarzają nie będę dodawać. Wiem, że może być dla kogoś nudno, dla innego nie, ale nie oszukujmy się, nie chce się czasem stać i wymyślać, albo brak czasu na to nie pozwala, a na kolejny omlet z tymi samymi dodatkami, albo różniący się jednym składnikiem czasem nie można już patrzeć :D Czasem po prostu mam chęć na zwykłą kanapkę w biegu- wiem mogę zrobić zdjęcie i wstawić zwykłą kanapkę, bo to mój blog itd., ale czasem po prostu nie chcę i nie chcę też, żeby przerodziło się to w takie.. uzależnienie. Nie powiem, lubię prowadzić tego bloga, wymyślać śniadania, inspirować się, ale czasem po prostu coś mnie zniechęca?, potrzebuję zrobić krótką przerwę i za jakiś czas pojawić się z nowym pomysłem. To chyba będzie bardziej inspirujące niż taki schemat, poranek, śniadanie, zdjęcie i blog. Wolę postawić na jakość nie na ilość :) Myślę, że zrozumiecie mnie- zauważyłam, że już spora część osób doszła do takiego wniosku- i nie, nie robię tak bo inni tak robią, już dawno nad tym myślałam. Także nie znikam, ale śniadania mogą nie pojawiać się codziennie.
Pozdrawiam cieplutko i życzę słonecznego popołudnia! :)

piątek, 11 kwietnia 2014

747.



 Co ja tam ukryłam? :))




zapiekana cynamonowo- orzechowa jaglanka pod kokosową ricottą


Ukryłam tam oczywiście jaglaną :) Uwielbiam tą kaszę zarówno na słodko jak i wytrawnie. Zapiekana jest przepyszna. Choć tutaj była dość sypka, ale z jajkiem pewnie wyszłaby bardziej zbita. A pomysł ściągnęłam od Teenager ;). Dziękuję, wyszło przepysznie :) Moje zmiany to migdały + orzechy pecan wymieszane z jaglanką, miodem i cynamonem, a na wierzchu ricotta wymieszana z żółtkiem i miodem, posypana wiórkami kokosowymi ( zapomniałam dodać ich do środka ;3 ). A co robimy czekając na ciepłe, pieczone śniadanko? Idziemy na szybki, poranny rozruch w postaci spaceru z psem :) 

wtorek, 8 kwietnia 2014

745.







bezglutenowy mini chlebek bananowy z orzechami ( pecan i brazylijski ) i gorzką czekoladą, podany z serkiem wiejskim z jogurtem, miodem, prażonymi wiórkami i płatkami migdałowymi


Chlebek znalazłam u Patrycji :) Trochę pozmieniałam, pokombinowałam z tego co miałam w szafkach :) Wyszedł niesamowicie pyszny! Idealna słodycz od banana, idealnie kakaowy, nawet coś a'la brownie ( moja pierwsza myśl po pierwszym kęsie ) ! Na prawdę, polecam :) Chrupiący z wierzchu a w środku mokry i lepiący. Na pewno będą powtórki! :) Wrzuciłam swój zmodyfikowany przepis do zakładek. I na mus jaglany też już jest dodany :) 

środa, 19 marca 2014

727.


bezglutenowy, gryczany chlebek bananowy z jogurtem naturalnym, kakao



Proste i lekkie śniadanie, ponieważ żołądek rano nie pozwolił na nic innego. Swoją drogą ten jogurt miałam kupić już wcześniej i zawsze, będąc w lidlu zapominałam. Jest przepyszny, bardzo mi posmakował :) Polecam :) 
Wczoraj zrobiłam testy pokarmowe. Wyniki zupełnie mnie zaskoczyły. Wyszło, że mam alergię na mleko krowie, jabłko i ziemniaki... Jestem w szoku i trochę się załamałam. Z sera białego też mam zrezygnować? Nigdy! Chociaż wczoraj, po dwóch porcjach na dzień, mój brzuch się zbuntował. Stąd lekkie zaparcia wieczorem trwające aż do rana, ale już jest lepiej. Nie wiem czy mam jeszcze czymś to potwierdzić czy zrobić coś dodatkowo. Podejrzewałam gluten.. a wyszło to co nigdy by mi nie przyszło nawet na myśl! W sumie cieszę się, ale i tak będę ograniczała gluten, lepiej się czuję.. i chyba muszę ograniczyć nabiał, niestety. Poczekam jeszcze na wizytę u lekarza, którą mam prawie za dwa tygodnie. Pani robiąca testy powiedziała, że jeśli nie miałam nigdy problemów po wypiciu mleka ( a nie miałam ) to ono nie uczula, mogłam się z tym urodzić, ale nigdy wcześniej nie miałam problemów, więc to mnie dziwi.. Przed śniadaniem zjadłam jeszcze kawałek domowej bułki żytniej z drobiową kiełbasą i ogórkiem- tęskniłam za moimi żytnimi wypiekami :) Będę wprowadzała trochę glutenu, zobaczymy jak organizm będzie reagował. Będą to na pewno niewielkie ilości. 


wtorek, 18 marca 2014

726. Współpraca z Zielona Bazylia!





bezglutenowy chlebek bananowy z orzechami i gorzką czekoladą, z dżemem malinowo- żurawinowym i kokosowym twarożkiem z miodem


Przepis na chlebek znalazłam u Ash :) Dziękuję za ten przepis, tak mi się chciało chlebka bananowego! Jest przepyszny, polecam również tym, którzy na co dzień nie unikają glutenu. Zmieliłam jasną i ciemną kaszę gryczaną, wyszło genialnie! :) Podany z pysznym dżemem oraz puszystym twarożkiem. Czego chcieć więcej? Chyba tylko słońca o poranku :) 

Niedawno nawiązałam współpracę z Zielona Bazylia, dostając najpierw paczkę rozpoczynającą naszą współpracę---> klik. Już chwaliłam te cukiereczki, są bardzo smaczne! Wypróbowałam wszystkie smaki i nie umiem ocenić, które są najlepsze. Trzeba spróbować wszystkich :) 
Wczoraj listonosz dostarczył paczkę z pyszną zawartością! Znalazłam w niej świetne lody do zamrażania o smaku kokosowym, mango z kokosem oraz mieszankę wszystkich smaków. Jestem bardzo ciekawa smaku, bo skład mają świetny, jeszcze z takimi lodami się nie spotkałam! Skład lodów o smaku mango z kokosem: sok z mango 48 % ( z przecieru ), mleko kokosowe *.* 40 %, cukier trzcinowy, substancje zagęszczające oraz naturalne aromaty. Wszystko jest tak naturalne i tak zdrowe. Na medal! :) Wystarczy włożyć do zamrażalki jedno ( lub więcej ) opakowanie i po ok. 15 godzinach wyjąć, przeciąć opakowanie i zjadać! Łatwo, szybko i gotowe! 
Ucieszyłam się również z dwóch słoiczków naturalnych dżemów o smaku malina z żurawiną oraz jagoda z czarną porzeczką. Skład również na medal- 100 % owoców ( z zagęszczonych soków owocowych ), bez dodatku cukru oraz glutenu! Mało spotykane wśród sklepowych dżemów :) Dzisiaj spróbowałam z chlebkiem bananowym. Smakowało wyśmienicie! Dżem nie jest za słodki, wręcz idealny! Uwielbiam te smaki dżemów, które dostałam, więc z chęcią będę wyjadać ze słoiczka :) 
Jeśli lubicie naturalne i zdrowe produkty bez chemii i zbędnych dodatków, polecam odwiedzić stronę Zielonej Bazyli :) Ja jestem mile zaskoczona! A Wy? :) 




 Wrzuć do zamrażalki, wyjmij, rozetnij i zajadaj! :) 

czwartek, 27 lutego 2014

710. Tłusty czwartek? + kilka słów o współpracy Zielona Bazylia

 pieczone bezglutenowe drożdżówki z białym serem/ cinnamon roll 


Na TE drożdżóweczki miałam chęć od dłuższego czasu. W dzisiejszy dzień musiałam je zrobić :) Początkowo ciasto bardzo się kleiło i musiałam dosypać sporo mąki, ale koniec końców wyszły :) Są bardzo smaczne, nie tak jak prawdziwe drożdżowe ciacho, ale jako zamiennik jak najbardziej na tak! Zdrowe, chrupiące, trochę przypominają ciasteczka :D Z ciepłym mlekiem najlepsze!
Potem wybrałam się na rowerze do babci, gdzie z mamą smażyły pączki- takie tradycyjne, na tłuszczu, z marmoladą. Miałam w planie bieg, więc nie chciałam ryzykować z ich jedzeniem. Zjadłam później- bardzo puszyste, na prawdę przepyszne wyszły!
Tłusty czwartek aktywny i w miarę zdrowy... jednego, przynajmniej jednego pączka trzeba zjeść! :) W sumie dla mnie dzień jak co dzień...
Cieszę się, że pogoda dopisała, słońce i ciepło- idealnie na bieganie, ponad 5 km + rower :)

 Smażone, ale one puszyste! Kto chce? :)


Jak w tytule o współpracy kilka słów! Nawiązałam współpracę z firmą Zielona Bazylia, z czego ogromnie się cieszę i dziękuję za maila! Po przejrzeniu produktów od razu zdecydowałam się zgodzić, bez zastanowienia! A po przeczytaniu składów produktów byłam w szoku, pozytywnym oczywiście! Wszystko jest takie zdrowe, widać, że firma dba o zdrowie klientów, z czego bardzo się cieszę i daję ogromnego plusa, ponieważ czytając składy różnych dżemów czy czekolad czy nawet cukierków, głównym składnikiem jest biały cukier i syrop glukozowo- fruktozowy... A tutaj słodzone ksylitolem! Jestem ciekawa smaków pozostałych produktów i szczerze mówiąc... nie mogę doczekać się paczki, która ma dotrzeć do mnie w marcu!:D Na pierwszy ogień poszły cukiereczki eukaliptusowo- miętowe i cytrynowo- miętowe w papierowym, bardzo fajnym pudełeczku :) Smaczne, mocno miętowe, takie lubię! W sam raz aby odświeżyć oddech :) Smaki też są ciekawe muszę przyznać i będę próbować dalej.. bo smaki pomarańcza- mandarynka oraz truskawka- wanilia brzmią przepysznie! Co więcej cukierki nie zawierają glutenu, jak większość produktów, same plusy, polecam! :)