poniedziałek, 20 sierpnia 2012

188.




od dołu: nektarynka, serek wiejski z płatkami owsianymi i miodem, jogurt makowo- marcepanowy, śliwka, płatki cookie crisps tosty, maliny i masło orzechowe, caffee latte


To wszystko powstało z niczego tak naprawdę... po imprezie prawie nie ma śladu jedzenia, a po takich zakupach, zapomina się o najważniejszych produktach do domu, tak więc dzisiaj na jakieś małe zakupy trzeba znaleźć czas ;)) Ale było pyszne, nie powiem... ;) A tymczasem uciekam, trzeba załatwić kilka spraw, a towarzyszył będzie mi rower, najlepszy środek transportu :D A wieczorem impreza licealistów, trzeba korzystać, bo za rok już będę za stara na takie imprezki :P


niedziela, 19 sierpnia 2012

187.


sałatka gyros ( makaron w kształcie ryżu, kurczak w gyrosie- przyprawa, ogórek świeży, papryka, kukurydza, potem ketchup, majonez/jogurt ), kanapki z chleba żytniego z sałatą i domowym pieczonym schabem


Dzisiaj będzie już 'ostatni' bieg razem... ale mamy to szczęście, że często się widujemy i nie mieszkamy w innych miastach, chodzimy razem do szkoły, wszędzie. Można powiedzieć, że razem 'od brzucha' ;) To były świetne 4 dni :) Niedługo może zamiana? Chciałam jeszcze napisać że dla mnie bieg z kimś daje jeszcze większą energię, do tego świetna muzyka, rozmowy i nic innego nie potrzeba do szczęścia. Co do imienin ciasta prawie zjedzone ;p, sałatki też, mało zostało, tak akurat... żeby jeszcze popróbować tego co nie udało się wczoraj ;) Aa i polecam film Trzy metry nad niebem, dla mnie coś pięknego ;)

sobota, 18 sierpnia 2012

186.


pełnoziarnisty omlet z truskawkami i serkiem waniliowym


Cały dzień w kuchni, imieniny udane, wszystko smakowało ;) Jutro się pochwale o ile coś zostało :P I nadrobię wszystko, uciekam i dobranoc ;*
Truskawki od cioci <cwaniak> :D Załapałam się na naleśnikową sobotę... a za parę minut już niedziela :)) Naleśnikowa Sobota 2

piątek, 17 sierpnia 2012

185.






kawałki drożdżowego ciasta ze śliwkami i kruszonką ( więcej niż na zdjęciu ), kawa 




Rano nie zdążyłam... leciałyśmy szybko na autobus i basen... po kawałkach drożdżowego ciasta ;)) Wyszło takie jak chciałam, puszyste, mięciutkie, jestem zadowolona i już nie mam obawy przed drożdżami, będę robiła częściej :D Potem małe zakupy i przysmak grycana ;) 
Nawet nie wiedziałam, że bieganie w towarzystwie jest takie przyjemne :) Od śmiania nie można złapać oddechu, a kilometry lecą jak oszalałe :) Dzisiaj powtórka, mam nadzieję, że się nie zgubimy.... a jutro przygotowania imienin... dużo pieczenia, cały dzień w kuchni :)  Lubię takie dni.