poniedziałek, 5 listopada 2012

265.



kasza manna na mleku z syropem klonowym, dżemem truskawka- kiwi, mamina szarlotka królewska, kawa inka



To ciasto jest takie pyyyyszne <3 U cioci jadłam to samo, dziwne, że mi nie smakowało, bo wczoraj spróbowałam tego i jest mega :) Jak nie lubię takich  mas w cieście, tak to połączenie jest świetne. Chyba w każdym przypadku mamciowe jest najlepsze :)  <3
Ciągły stres, chcę, żeby się wszystko wyjaśniło...

niedziela, 4 listopada 2012

264.

owsianka kakaowa z serkiem homogenizowanym*, bananem i podprażonymi wiórkami kokosowymi



* 2 łyżeczki prawdziwego kakao rozpuściłam w gorącej wodzie, pół na pół z mlekiem, wlałam do garnka, po zagotowaniu dodałam 3 łyżki płatków owsianych i pod koniec gotowania trochę płatków ryżowych ( ok. 2 łyżki, sypałam na oko )/ a serek homogenizowany i trochę waniliowego :)
Jedna z najlepszych <3 :)
 Impreza jak najbardziej się udała, świetnie się bawiłam, choć na początku myślałam, że będzie gorzej :) Genialna imprezka, świetni ludzie.  Lubię jak chłopak umie fajnie tańczyć :)

sobota, 3 listopada 2012

263.


jajecznica na maśle z cukinią, pieczarkami, polędwicą, papryką i paluchem wieloziarnistym, kawa inka


Zadania z biologi czekają, potem zajęcia i wieczorem znowu osiemnastka u koleżanki :D Dałam się namówić, ale w końcu rok osiemnastek się kończy, więc trzeba skorzystać :)

piątek, 2 listopada 2012

261. i 262.

wczorajsze: omlet biszkoptowy z serkiem homogenizowanym i domowym dżemem malinowym, kawa z mlekiem



dzisiejsze: serek wiejski, domowa granola z patelni ze słonecznikiem, domowym dżemem truskawka- kiwi, mrożone truskawki i wiśnie, prawdziwe kakao


 Na początku usprawiedliwienie za nieobecność wczoraj :) Otóż, na urodzinach było świetnie, wróciłam, padłam na łóżko, a rano rodzice mnie obudzili o 8:30, że jedziemy na groby. Wiedziałam, że będziemy jechać, ale że tak wcześnie? Najpierw w mieście, potem poza miasto i znowu w mieście. Trochę u cioci, trochę u babci i dziadków... Nie dość, że prawie cały dzień na nogach to wymarzłam się za wszystkie czasy, choć cienko ubrana nie byłam. 20:15 już w swoim, ciepłym domu, brak internetu, chyba przez deszcz, więc nic innego nie pozostało jak tylko się położyć :) Do tego wszystkiego jeszcze ból lewej ręki, pulsujący wzdłuż ramienia, chyba nadwyrężyłam lub naciągnęłam ścięgno ( ale nie i tak się denerwowałam, że coś ze mną nie tak, a może serce a może nie wiadomo co... ) bo budząc się rano, tym razem już w łopatce straszliwy ból... Może to przez aerobik z Ewą Ch., który wymaga wielu ćwiczeń opierających się na rękach?  Myślę, że to przez to, mam nadzieję... Dzisiaj znowu deszcz i brzydka, jesienna pogoda.. Kupiłabym orbiterek, najlepiej taki z rączkami, nie za drogi, ma ktoś może coś do polecenia? :)