wczorajsze: omlet biszkoptowy z serkiem homogenizowanym i domowym dżemem malinowym, kawa z mlekiem
dzisiejsze: serek wiejski, domowa granola z patelni ze słonecznikiem, domowym dżemem truskawka- kiwi, mrożone truskawki i wiśnie, prawdziwe kakao
Na początku usprawiedliwienie za nieobecność wczoraj :) Otóż, na urodzinach było świetnie, wróciłam, padłam na łóżko, a rano rodzice mnie obudzili o 8:30, że jedziemy na groby. Wiedziałam, że będziemy jechać, ale że tak wcześnie? Najpierw w mieście, potem poza miasto i znowu w mieście. Trochę u cioci, trochę u babci i dziadków... Nie dość, że prawie cały dzień na nogach to wymarzłam się za wszystkie czasy, choć cienko ubrana nie byłam. 20:15 już w swoim, ciepłym domu, brak internetu, chyba przez deszcz, więc nic innego nie pozostało jak tylko się położyć :) Do tego wszystkiego jeszcze ból lewej ręki, pulsujący wzdłuż ramienia, chyba nadwyrężyłam lub naciągnęłam ścięgno ( ale nie i tak się denerwowałam, że coś ze mną nie tak, a może serce a może nie wiadomo co... ) bo budząc się rano, tym razem już w łopatce straszliwy ból... Może to przez aerobik z Ewą Ch., który wymaga wielu ćwiczeń opierających się na rękach? Myślę, że to przez to, mam nadzieję... Dzisiaj znowu deszcz i brzydka, jesienna pogoda.. Kupiłabym orbiterek, najlepiej taki z rączkami, nie za drogi, ma ktoś może coś do polecenia? :)